marzenia

fotografia

malarstwo

pisanie

sport

wycieczki

hobby

pasja

Raz słońce, raz deszcz…

rehabilitacja

15 gru 2023

wschód słońca, a może zachód
wschód słońca, a może zachód
wschód słońca, a może zachód
wschód słońca, a może zachód

Rehabilitacja to dziwny „potwór”. Dziwny i straszny. Potrzebny, ale czasem niewdzięczny. Najpierw miły i nawet pomaga. A potem…? Atakuje znienacka i straszy po nocach.

Chodzi mi o oczekiwania i realne efekty. W mojej sytuacji, czyli sytuacji w której nie mówimy o regeneracji stawu lub mięśnia, tylko tkanki nerwowej jest…


Autor: Krystian z Agere

Walczę #pomimo #niepełnosprawności. Dołącz do mnie i zapisz się do grupy Społeczność Pomimo spolecznosc.agere.org.pl


Brutalna prawda


Efekty są raz lepsze, raz wyśmienite. Czasem znowu takie sobie lub żadne.

Raz mam dużo sił i wyraźnie widzę, ze stać mnie na więcej niż powiedzmy miesiąc temu… ale dzień później mam „kryzys”, czuję się beznadziejnie lub po prostu słabo i w ogóle mam wrażenie, że nastąpił jakiś regres.

A potem wracam po prostu z rehabilitacji i nie widzę sensu jej ciągnięcia. Było byle jak i jest byle jak. Jak nie postawiłem kroku do przodu, taki ciągle nie stawiam.

Więc w końcu jest lepiej, czy beznadziejnie?


Powolutku


Otóż prawda jest taka, że efekty można przyrównać do wykresu sinusoidy. Po prostu raz lepiej, raz gorzej.

I to normalne, tak to właśnie wygląda u wszystkich, choćby ktoś chwalił się, że za każdym razem efekty są super.

Czasem jest tak, że jakby idziemy w górę, jest dobrze, wyraźnie się poprawia. Osiągamy szczyt. A potem z górki na pazurki. Nagle gorzej, brak sił i chęci do życia. Dno. I znowu do góry. Coraz lepiej. Prawdziwy rollercoaster!

Do tego trzeba dodać oczekiwanie na efekty. Nie za tydzień, nawet nie za miesiąc, ale czasem dopiero po roku coś zobaczysz! O ile w ogóle jesteś uważny na to, co jest inne, lepsze. W Twoim ciele, w ruchu.

A czasem tylko ktoś inny jest w stanie zobaczyć różnicę i to nic dziwnego…


Misz-masz z happy-endem


Rehabilitacja jest trudna pod względem psychiki „ćwiczącego”…

Poza tym jestem meteopatą, co oznacza, że na efekty fizjoterapii nakłada się to, czy akurat dobrze się czuję, czy źle z powodu ciśnienia atmosferycznego. A może pada deszcz? Wieje wiatr? Zbliża się front? Masz tak, że to ma znaczenie?

A może akurat źle spałeś lub zjadłeś grochówkę i fruwasz… To wszystko się sumuje i w efekcie... jest dziwnie i niejednoznacznie. Raz pod górkę, a czasem z górki. Co więcej, nawet gdy jest lepiej, to czasem jest gorzej ;) Kto to zrozumie?


Wczoraj i dziś


Ja mam z tym problem. A inni ludzie, otoczenie czasem autentycznie nie „kuma” i się denerwuje. „No przecież już to robiłeś...” Tak, dwa dni temu robiłem, ale teraz chwilowo nie jestem w stanie!

Odpowiedzią jest czas. Długi czas — miesiące i lata. Dopiero z tej perspektywa widać, że naprawdę jest lepiej! Fizjoterapia i inne metody rehabilitacji dają dobre efekty, które się z dnia na dzień, z mięsiąca na miesiąc sumują i widać je… już po roku — dwóch.



A więc… cierpliwość to podstawa. I wyrozumiałość dla siebie i swojego ciała. Rok temu tego a tego bym nie zrobił, a teraz zrobię… ale tylko „dobrego dnia”. Naprawdę czasem to trudno wytłumaczyć, sobie i innym. Trzeba przyjąć, że tak jest — i już.


(c) 2023 Agere Fundacja Aktywizacji Osób Niepełnosprawnych
wykonane przez agencję kreacji internetowej Witryny Agere z ramienia Agere Fundacji
jesteś niepełnosprawny - możesz być jednym z kreatorów witryn

Witryna stworzona przy wykorzystaniu narzędzia do dizajnu framer.com i utrzymywana dzięki uprzejmości framer.com

agere fundacja aktywizacji osób niepełnosprawnych - więcej o agere na fundacja.agere.org.pl